mapa strony
Motofakty.pl > Społeczność > Wasze Motofakty
Poprzedni artykuł: Najszybsze, najpiękniejsze - walka trwa. Lista artykułów społecznościowych Następny artykuł: Dla tych co wiecznie szukają

Świat zza kółka

MotoFakty / Felietony
05.02.2011 Liczba odwiedzin: 1114
Autor: magdalena jelińska
Dziś mam zaszczyt trochę wam o tym świecie opowiedzieć i przybliżyć ten naprawdę ciekawy i niebezpieczny zawód kierowcy. - Na wstępie chciałam zapytać, który wyjazd był najciekawszy? - Ciężko jest udzielić jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, ponieważ, każdy wyjazd był ciekawy, jeśli nie z uwagi na okolicę, to na pewno na sytuacje, które mnie spotkały. Ale jeśli już miałbym coś wybrać, to byłby to wyjazd do Turcji. -Z jakiego powodu?- pada kolejne moje pytanie. -Z wielu powodów, po pierwsze jest to bardzo egzotyczny kraj o zupełnie innej kulturze niż nasza. Poza tym przejazd przez Bułgarię, Rumunię i Ukrainę nie zawsze okazuje się bezpieczny. To ponad 3800km. Załadunek w Piasecznie, rozładunek w Manisie. –odpowiada mój gość - Dodatkowo przeprawa promem z Grecji, któremu daleko do tych z Litwy. -Sporo wrażeń, jak na jeden wyjazd, to fakt. A co z tego wyjazdu zostanie na zawsze w pamięci? - Na pewno poszukiwanie parkingu wieczorem w połowie drogi przez Rumunię, kiedy 3 czarne samochody chciały wymusić na mnie postój. Padło kilka strzałów w kierunku mojego samochodu, na szczęście pojawił się patrol Policji i nie udało im się mnie zatrzymać, ale to jest mało przyjemne wspomnienie. Jeśli chodzi o coś czego nie zapomnę to widok zamków w Rumunii, Czarnogórze, a dokładnie Montenegro, czy meczety, bazary w Turcji i koń Trojański. Poza tym jazda między Canakkale, a Ezine i niesamowicie wręcz strome pojazdy. 19 procent stromizny, po deszczu ciężko było mówić o tym że się jechało. Kiedy padało lepiej było poczekać, aż droga wyschnie, bo inaczej można było wylądować w przepaści. Ta trasa w kierunku Manisy i Izmiru napędziła mi stracha. -A co z innymi wyjazdami? Gdzieś jeszcze było strasznie, a może zabawnie? - Takich historii wszędzie było sporo, a po 20 latach za kierownicą, wiadomo, uzbierało się. Nieraz było nudno, ale nieraz i zabawnie i strasznie. Zabawna sytuacja miała miejsce w Niemczech pod Hamburgiem, gdzie trochę się pogubiłem i zapytałem o drogę listonosza, który akurat przejeżdżał obok na rowerze. Po wytłumaczeniu o co mi chodzi, usłyszałem odpowiedź po polsku, żeby było zabawnie, nawet nie wiecie ile mnie kosztowała moja wypowiedź p o niemiecku. Zabawnie było też kiedy spotkałem Polaków pod Paryżem i nieświadomie posmakowałem ślimaków, albo we Włoszech gdzie stuknąłem na zakręcie piękne Ferrari i gotowy na poważne konsekwencje usłyszałem od Włocha, że nic się nie stało i żebym się nie martwił i zostałem uraczony przepysznym obiadem. - No właśnie, przyszło mi właśnie do głowy że przecież jeżdżąc po Europie trzeba znać przynajmniej trzy języki? Jak to faktycznie wygląda? - Faktycznie wygląda to tak, że angielskiego nie opanowałem mimo wysiłków swoich dzieci, rosyjski znam, po niemiecku się dogadam. Zawsze jakoś dawałem sobie radę. Najzabawniejsze wpadki językowe miały miejsce w Czechach, gdzie czerstwe znaczy świeże, a myci linka to myjnia samochodowa. – pada odpowiedź- W tej pracy przekonałem się jak życzliwi są Europejczycy i że niekoniecznie trzeba władać biegle każdym językiem żeby się dogadać.-uzupełnia.

Autor artykułu

maki13 (magdalena jelińska)
Zdjęcie maki13 (magdalena jelińska)
Ilość opinii: 0
Ilość artykułów: 20
Ilość komentarzy: 9
Użytkownik nie jest zalogowany Zaloguj się, aby dodać autora do ulubionych Zaloguj się, aby wysłać wiadomość do użytkownika Zaloguj się by pochwalić 2

O firmie Reklama Kontakt Praktyki Ogłoszenia motoryzacyjne Mapa strony
Motofakty.pl © Copyright Gratka Sp. z o. o.