27 września bieżącego roku doszło do
wypadku drogowego, w którym zginęło pięcioro młodych ludzi. Wracali
Volkswagen Golfem z dyskoteki. Była mglista noc. Podczas wyprzedzania kierowca Golfa stracił panowanie nad samochodem i
uderzył w drzewo. Policja twierdzi, że w aucie znajdowało się siedem
lub nawet dziewięć osób...
W mediach zawrzało. Jak zawsze zresztą gdy dochodzi do śmiertelnego wypadku
drogowego, w którym ginie większa grupa ludzi. Internauci prześcigali
się w wymyślaniu sposobów w jaki można było tej tragedii zapobiec.
Poniżej przedstawiam najczęściej pojawiające się pomysły.
wyciąć przydrożne drzewa! -
co chwila słychać o tym, że jakiś samochód owinął się wokół drzewa
zabijając pasażerów. Dlaczego zatem nie wyciąć wszystkich przydrożnych
drzew? Auta miałyby więcej miejsca na wytracenie prędkości.
prawo jazdy od 28 roku życia!
- ułańska fantazja Polaków w połączenia z młodzieńczą głupotą to
wybuchowa mieszanka. Ustalając minimalny wiek osób starających się o
prawo jazdy na 28 lat ograniczylibyśmy ilość nierozważnych i nieodpowiedzialnych kierowców na
drogach zmniejszając w ten sposób liczbę wypadków.
postawić policjanta przy każdej dyskotece! -
skoro wiadomo, że na dyskotekach bawią się głównie młode osoby, które
następnie często
jadąc
pod wpływem wracają nad ranem do domów, to chyba logiczne,
że przed każdą dyskoteką powinien stać patrol policji kontrolujący stan
umysłu kierowców oraz stan techniczny ich samochodów? Czyż nie?
wsadzać, karać, rekwirować!
- jeździsz po spożyciu alkoholu? Powinieneś liczyć się z automatycznym:
a) pójściem do więzienia, b) mandatem karnym opiewającym na pięciocyfrową
kwotę, c) zarekwirowaniem Twojego samochodu. Na drogach nie ma miejsca dla pijaków.
badać, badać, badać!
- stuknęła sześćdziesiątka? Niedobrze... Powinieneś przechodzić obowiązkowe badania lekarskie co
kilka lat, aby mieć pewność, że nie stwarzasz zagrożenia dla ruchu
niedowidząc i niedosłysząc. Dodatkowo, obowiązkowe psychotesty dla
wszystkich osób ubiegających się o prawo jazdy. Jak powszechnie
wiadomo, jeździ się przede wszystkim głową.
montować ograniczniki prędkości!
- po co komu samochód rozpędzający się do 196 km/h, skoro nawet
najwięksi liberałowie motoryzacyjni przyznają, że
szybkość bezpieczna
na Polskich drogach nigdy nie jest wyższa niż 130 km/h.
zabronić sprowadzania złomu!
- Polska stała się złomowiskiem starych samochodów. "Okazje za 400
ojro" spawane chałupniczym sposobem z trzech ćwiartek i przystanku
autobusowego przyczyniają się do wysokiej liczby śmiertelnych wypadków na polskich
drogach.
wydłużyć kursy nauki jazdy!
- nauka jazdy w Polsce jest nauką jedynie z nazwy. Młodzi kierowcy po
zdaniu egzaminu na prawo jazdy nie mają pojęcia o kierowaniu samochodu
i stwarzają realne zagrożenie dla zdrowia i życia innych użytkowników
dróg. Kurs nauki jazdy powinien składać się zatem z co najmniej 50
godzin
praktycznej nauki jazdy samochodem.
Po co o tym piszę?
Otóż chciałbym prosić czytelników
MotoFaktów o wyrażenie w komentarzach
swojej opinii na temat powyższych pomysłów. Które uważacie za trafione,
a które za chybione?
Czego na powyższej liście zabrakło? W drugiej
części postaram się przedstawić mój osobisty stosunek do najczęściej
proponowanych zmian mających na celu poprawę bezpieczeństwa drogowego w
Polsce.